Streaming – czy telewizja i Netflix naprawdę ze sobą walczą?

Streaming - czy telewizja i Netflix naprawdę ze sobą walczą?

Wysłużone telewizory coraz częściej cierpią z braku towarzystwa. Bardziej mobilna, otwarta i interaktywna konkurencja stopniowo  zmniejsza ich przydatność i zastępuje w roli naszego partnera w poniedziałkowe wieczory. Netflix, Apple TV i internetowe transmisje usilnie próbują  zrewolucjonizować świat wideo. Czy doczekamy się czasów, w których kolejny odcinek „M jak Miłość” pojawi się tylko w serwisach streamingowych?

 

Spersonalizowana telewizja

Jak wynika z badań agencji Statista, w ciągu ostatnich pięciu lat czas w tygodniu spędzony przez młodych Amerykanów przed telewizorem spadł o dziesięć godzin. Konsumenci deklarują, że nie mają ochoty płacić za kanały, których nie oglądają i szukają bardziej elastycznych alternatyw. Ponadto preferują mobilne rozwiązania, które pozwalają im choćby na oglądanie ulubionego serialu podczas podróży komunikacją miejską. Jazda tramwajem z anteną w jednej ręce i telewizorem w drugiej byłaby przecież niezwykle niebezpieczna.

tv american teenagers

źródło: https://www.statista.com/chart/3613/tv-usage-by-american-teens

 

Powodem zmiany przyzwyczajeń dotychczasowych widzów telewizji jest niezwykle dynamiczny rozwój streamingu, technologii umożliwiającej otrzymywanie multimediów na życzenie. Bez względu na to, gdzie się znajdujemy, która jest godzina i jaki rodzaj treści nas interesuje, rozmaite serwisy mogą nam to zaoferować w każdej chwili. To my wybieramy, co i kiedy chcemy obejrzeć.

 

Tworzenie konkurencji

Historia serwisów streamingowych sięga 1995 roku, kiedy to ESPN po raz pierwszy udostępniło w internecie przekaz radiowy live z meczu baseballowego pomiędzy Seattle Mariners a New York Yankees. Amerykański gigant nie przewidział wówczas, że tą poniekąd rewolucyjną inicjatywą wyrządza sobie niedźwiedzią przysługę.

Szalone tempo rozwoju sieci, a także pojawienie się wtyczki Adobe Flash Player pozwoliło bowiem na udostępnienie na stronach www nie tylko materiałów audio, ale i transmisji telewizyjnych. Kolejne technologiczne usprawnienia w postaci udoskonalonych protokołów i lepszej jakości kodeków wideo przyspieszyły proces i internet zalała fala mniej lub bardziej legalnych streamów. Przyszłość telewizji, najpotężniejszego medium kilku ostatnich dekad, po raz pierwszy stanęła pod znakiem zapytania.

Wątpliwości postanowili zwielokrotnić twórcy Netflixa i jego konkurentów, którzy w streamingu odkryli znakomitą okazję na rozkręcenie biznesu. Idea, która im przyświecała, była niezwykle prosta: weźmy wszelkie zalety telewizji, ze znakomitą jakością przekazu i materiałów na czele i połączmy je z przywilejami internetu – dostępnością i mobilnością. Nadanie nowej technologii interaktywnego sznytu stanowiło dopełnienie rewelacyjnego pomysłu.

 

Rozwód przez streaming

Co ciekawe, pomimo wprowadzenia Netflixa na rodzimy rynek, nasz kraj wciąż zdaje się być na bocznym torze rewolucji. Jak wynika z danych agencji Nielsen Audience Measurement, w ostatnich dwunastu miesiącach ilość czasu spędzonego przez Polaków przed telewizorem zamiast zmaleć – wzrosła o trzy minuty względem 2015 roku. Choć przyrost jest niemal niezauważalny, zaskakiwać może sama tendencja, która w innych regionach jest konsekwentnie spadkowa.

Zarówno Polakom, jak i innym państwom, które wciąż dalekie są od uznania prymatu online streamingu nad tradycyjną telewizją, najbardziej doskwiera szybkość łącza. Średnia prędkość transmisji danych w naszym kraju wynosi 11,5mb/s.

Oglądanie przez trójkę domowników wideo w wysokiej jakości kosztuje każdego z nich około 4mb/s danych. Aby uniknąć irytującego buforowania, większość polskich rodzin musiałaby zatem oglądać internetową telewizję… na zmianę. Dziś bowiem oglądanie jednocześnie meczu, filmu i serialu w sobotni wieczór zakończyłoby się zapewne małą awanturą o pierwszeństwo przy korzystaniu z sieci.

To jeszcze nie czas na stypę

Eksperci są zgodni – na wypisywanie nekrologów tradycyjnej telewizji jest jeszcze zbyt wcześnie. Raport Limelight Networks’ State of Online Video pokazuje, że zaledwie 12% obecnych użytkowników TV jest skłonna rozwiązać swoje umowy i bazować w stu procentach na technologii Video on Demand, live streaming i YouTube.

Jednocześnie największe zalety VOD i streamów zaczynają stopniowo przysłaniać korzyści tradycyjnej telewizji. Konsumenci coraz częściej wolą wykupić płatną subskrypcję i pozbyć się reklam oraz programów, których nie oglądają. Pokorne przesiadywanie przed odbiornikiem i surfowanie po kanałach w celu znalezienia interesującej transmisji odchodzi do lamusa.

Największe sieci telewizyjne doskonale orientują się w nowoczesnych trendach i oferują formaty przeznaczone tylko do internetu.  Na serwisach typu Player czy Ipla znajdziemy programy, których nie ma ani w TVN, ani na Polsacie. Konkurencja między internetowym streamingiem a telewizją zaczyna się zacierać i zniknie w najbliższych latach.
Przyszłość telewizji jest bowiem właśnie w internecie.

Posłuchaj questus podcast

 Wpadnij na nasz kanał Youtube

Newsletter

Chcesz być informowany
o nowościach?
Dołącz do naszego
 newslettera.

 

Autor: Michał Moneta
Absolwent programu Diploma in Professional Marketing, Uniwersytetu Łódzkiego i Akademii Leona Koźmińskiego oraz kursów m. in. w IE Business School, University of California oraz University of Geneva. Jestem również certyfikowanym marketerem DIMAQ, a także absolwentem szkoleń narzędziowych Google – Ads oraz Analytics. Specjalizuję się w digital marketingu, w szczególności w obszarze content managementu, analityki i social mediów. Mam wielkie szczęście, że questus daje mi możliwość rozwoju właśnie w wyżej wymienionych obszarach. W ramach firmy zajmuję się więc budową strategii i zarządzaniem contentem, prowadzeniem mediów społecznościowych (Facebook, LinkedIn), redagowaniem questus BLOG, a także pracą dla klientów - w obrębie audytowania i przygotowywania strategii content managementu, a także realizowania działań operacyjnych. Choć praca, którą wykonuję jest jednocześnie moim hobby, staram się łączyć ją również z innymi zainteresowaniami – „szyję na basie”, uprawiam sporty i czytam rozmaite książki. Pewnie daleko mi do stereotypowego milenialsa, ale dzięki czerpaniu przyjemności tak, z pracy, jak i innych aktywności, hasło work-life balance jest mi niezwykle bliskie. Więcej o mnie znajdziecie na: http://michalmoneta.com/ ?
Ostatnie wpisy
Ludzie, którzy zmieniają świat: Richard H. Thaler

Ludzie, którzy zmieniają świat: Richard H. Thaler

Ekonomia behawioralna pomogła przeformułować niektóre z kluczowych pytań w ekonomii i finansach.   Laureatem Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie ekonomii (potocznie zwaną Nagrodą Nobla) w 2017 roku został amerykański ekonomista Richard H. Thaler....

czytaj dalej